Dziś zadzwoniła do mnie Klientka. Mimo, że mówiła po polsku i rozumiałem każde jej słowo to sensu w całej rozmowie nie wyłapałem w ogóle. To trochę jak losowe generowanie wyrazów: każdy wyraz osobno rozumiesz, ale nie ma to żadnego sensu jako całość. Odłożyłem słuchawkę i nie wiem co mam zrobić? Zgłaszać to szefowej? Zadzwonić do Klientki raz jeszcze, by raz jeszcze mi powiedziała czego ode mnie oczekuje? Nie wiem czy ja umiem wysławiać się bardzo klarownie, ale chyba do tej pory nie miałem jakichś problemów komunikacyjnych… więc to jednak problem po stronie Klientki. Ale jeśli nie spełnię jej oczekiwań – to może też być mój problem…
piątek, 16 kwietnia 2004
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
To była moja najkrótsza rekrutacja w życiu. Chyba pobiłem jakiś rekord Guinessa. Było to tak: tydzień temu we czwartek wysłałem swoje CV do ...
-
Dziś zadzwoniła do mnie Klientka. Mimo, że mówiła po polsku i rozumiałem każde jej słowo to sensu w całej rozmowie nie wyłapałem w ogóle. To...
-
Ta sytuacja z podwyżką spowodowała, że zacząłem się interesować odbyciem jakiegoś stażu za granicą w ramach mojej firmy. W końcu jest to fir...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz